11.01 | 5 lata | Ogier | Poeta | Koń ziemski | Pink Lady
9 sie 2019
Nowe członkinie, Meriel i Meara!
Powitajmy nowe klacze - Meriel i Mearę!
![]() |
| Autor zdjęcia: O-okami-I |
8 sie 2019
Od Phathoma cd. Shadowa/April
Wataha wilków? Nie mogły sobie wybrać inny kierunek swej trasy? Gorzej, jak się okaże, że będą chciały przejęć teren. Nie chciałem walczyć, ten rozdział życia miałem za sobą, ale przecież nie można dopuścić do odebrania terenów. Chociaż zawsze istnieje możliwość, że mają pokojowe działania – tak, wolałem w to wierzyć, szkoda, że nie mogłem wykluczyć pozostałych opcji.
Ale z ciebie ciota.
Zamknij się.
Przecież wiesz, ze z chęcią byś walczył.
- Zawsze jest możliwość dogadania się z nimi – powiedziałem na głos moje przemyślenia. Chociaż April przyznała, że myślała podobnie, Shadow nie był przekonany.
- A jeśli nie? I chcą walczyć? - zauważył.
- Macie jakieś moce, które by się przydały? - zapytałem. Trzeba w końcu coś wymyślić.
- Ja panuje nad ogniem – odpowiedział Shadow, a mi od razu coś w głowie zaświtało.
- Mam pomysł – odezwałem się po chwili. Oba konie spojrzały na mnie, oczekując mojego planu. - Ty z Avianą podejdziecie do nich – zacząłem tłumaczyć. - i z nimi porozmawiacie. Jak oznajmią, że chcą walczyć, dacie mi sygnał, a ja wytworze iluzją całe stado, gotowe do walki. Będzie o wiele liczniejsze od nich, więc może się wycofają. A jeśli coś się stanie i od razu się na was rzucą, będziesz mógł odgrodzić nas od nich ścianą ognia. Pasuje wam to? - zaproponowałem. Shadow i April spojrzeli po sobie i pokiwali głowami, zgadzając się na mój pomysł. Ruszyliśmy w dół do watahy wilków, która ciągle szła w naszym kierunku. Przywódczyni razem z Shadow’em wyszli przeciwko drapieżnikom, które widząc ich, zatrzymali się i czekali, aż podejdą. Ja zostałem z tyłu i czekałem na znak, byłem skupiony, aby w każdej chwili stworzyć iluzję.
Spokojnie podeszli do watahy, Surm latał nad ich głowami, przygotowany do wsparcia. Nie słyszałem o czym rozmawiali i jak przebiegała rozmowa, ale po jakimś czasie April się do mnie odwróciła i zarżała, tym samym dając mi do zrozumienia, abym wkroczył. Zacząłem używać mocy i zza drzew zaczęły wychodzić konie; ziemski, jednorożce i pegazy. Wychodziły z ukrycia, było ich na pewno więcej niż 10, czyli w tej chwili mieliśmy udawaną przewagę liczebną. Czekałem i miałem nadzieje, że nie dojdzie do walki, że nie zobaczę ściany ognia, a wilki postanowią się wycofać.
<April, Shadow?>
7 sie 2019
Od Aviany CD April
Stałam chwilę tępo wpatrując się w ścianę i myśląc intensywnie skąd znalazł się tu ten wilk. Najbardziej przerażała mnie myśl, że może udać się do innych członków stada którzy mogą nie mieć tyle szczęścia co my. Rzuciłam zmartwione spojrzenie April, a ta jakby czytając mi w myślach otworzyła szerzej oczy i wydusiła tylko z siebie "Reszta stada".
- April. Wiem co zrobimy. - rzuciłam ze śmiertelną powagą, co było do mnie zupełnie niepodobne. Swoimi słowami zdobyłam zainteresowanie klaczy która już z dużą uwagą wpatrywała się we mnie, lekko mrużąc oczy aby najprawdopodobniej lepiej po prostu widzieć mnie w półmroku panującym w jaskini.
- Mam nadzieję, że to nie jest jakiś głupi pomysł. Nie mamy umiejętności dzięki którym mogłybyśmy zrobić więcej niż zaczekaj tutaj w spokoju. Aviana, po prostu zaczekajmy, dobrze? Nie chcę ryzykować jeszcze bardziej. Nie mogłabym cię teraz stracić kiedy mam własne stado na głowie, szczególnie nie od jakiegoś pierwszego lepszego wilka.
Jej słowa były stanowcze, a oczy jakby wierciły we mnie dziurę. Czułam jak tym spojrzeniem stara się mnie za wszelką cenę powstrzymać i utrzymać w jednym miejscu dopóki zagrożenie nie minie. Mimowolnie się uśmiechnęłam na jej matczyną troskę, jednak zaraz otrząsnęłam się i wróciłam do rzeczywistości, a ona nieszczególnie dobrze się układała na dany moment.
- April, zaufaj mi. Musisz po prostu mnie osłaniać, a ja go po prostu zaciągnę gdzieś z dala od stad-
- Czy ty planujesz wyjść teraz z jaskini? - przerwała mi prawie krzycząc, na co ja odruchowo delikatnie cofnęłam łeb. - Upadłaś na mózg? I co, będzie cię gonił tak po prostu? Przecież to zbyt duże ryzy-
Ucięła nagle w połowie i rozszerzyła tak szeroko oczy, że sama aż byłam zdziwiona, że tak się da.
- Masz zamiar przejąć nad nim kontrolę? - zapytała w końcu. Skrzywiłam się i tylko pokręciłam w odpowiedzi głową, mając nadzieję, że dostrzeże to wyraźnie w tej ciemności.
- To byłoby zbyt ryzykowne. Wykorzystam jakieś pobliskie zwierzę.
- Nie ma mowy! Nie zgadzam się na to.
- April! Dyskutujemy już tyle czasu, że pewnie jest już daleko stąd. Co jeżeli już dopadł kogoś ze stada? Musimy działać. Zaufaj mi, April, będzie dobrze, tylko mnie osłaniaj. - ostatnie zdanie wypowiedziałam najłagodniej jak umiałam, a klacz stała tylko w ciszy wpatrując się wciąż we mnie nieustannie. Po dłuższej chwili skinęła głową, a ja powoli i ostrożnie zaczęłam iść w stronę wyjścia z jaskini "Będzie dobrze" wyszeptałam, nie do końca wiedząc czy chciałam uspokoić tym klacz czy po prostu siebie. Serce biło mi coraz szybciej, a nogi stawały się coraz bardziej niczym z waty. Kiedy stanęłam na wyjściu rozejrzałam się delikatnie, ale po wilku nie było ani śladu.
- April, nie widzę go. Jesteś w stanie go zlokalizować?
Klacz zamknęła oczy, wsłuchując się intensywnie w otoczenie. Zwróciła delikatnie łeb w prawą stronę i wyszeptała szybko "Za tamtymi drzewami coś jest, to chyba on".
Przytaknęłam tylko i zaczęłam intensywnie wpatrywać się w ptaka którego udało mi się ujrzeć podczas nasłuchiwania klaczy. Przejęłam kontrolę nad jego ciałem czując jak zwykle dziwne prądy przechodzące przez moje żyły, spoglądając już z perspektywy wysokiego drzewa na nasze ciała w jaskini. Podleciałam w stronę którą wskazała uprzednio April i jak się okazało był tam wilk który niespokojnie stał w miejscu jakby na coś czekając. Zaczęłam latać mu przed nosem zwracając jego całkowitą uwagę na siebie i najszybciej jak mogłam poczęłam uciekać przed nim głębiej w stronę lasu. Wpadłam na pomysł aby zaprowadzić go do Lasu Zguby i taki też po chwili obrałam kierunek. Przy samym wejściu upewniłam się, że biegnie na mnie z pełną prędkością po czym wzbiłam się wysoko w powietrze, tuż nad drzewami już we wspomnianym lesie. Zauważyłam tylko jak wilk wpada w korzenie które zaczęły go oplatywać, a on bezskutecznie próbował się uwolnić. Zrobiło mi się go w tym momencie niesamowicie szkoda, jednak nie byłam już w stanie zrobić cokolwiek by mu pomóc. Lekko zasmucona powróciłam do jaskini w której czekała na mnie April, jednak tym razem było coś nie tak. Nie mogłam za nic powrócić do swojego ciała. Wylądowałam przed nim z paniką w oczach wpatrując się w nie i starając się za wszelką cenę wrócić. Nigdy wcześniej nie zdarzyło mi się nic podobnego. Po głowie zaczęły mi chodzić myśli dotyczące Lasu Zguby i tego czy może mieć to coś wspólnego z obecną sytuacją. Modliłam się w duchu o cud, że April znajdzie jakieś rozwiązanie.
< April >
Wojowniczka, Hope
Powitajmy w stadzie nową klacz, wojowniczkę Hope! :) *aby przenieść się do formularza należy kliknąć imię konia*
Od Phanthoma cd. Vanitasa
Kompletnie nie miałem pojęcia, co to ta Cykoria Podróżnika, więc zbierałem to, co pokazał mi ogier. Miałem tylko nadzieje, że na tej polanie nie występują jakieś dwie odmiany, które są do siebie bardzo podobne, a ja przypadkiem nie zbieram tej złej, ale skoro Vanitas nie zwrócił mi uwagi (a raczej by powiedział, że mam uważać na drugi egzemplarz), to znaczy, że musiałem zbierać dobry. Trochę żałowałem, że nie posiadałem mocy, dzięki której zebrałbym te roślinki, nie biorąc ich do pyska, ale czy pirokineza by coś tu zdziałała? Tylko bym to wszystko podpalił, a zbiory poszły się walić. Pilnowałem tylko, by przypadkiem któregoś nie połknąć, gdyż nie chciałem sprawdzić, czy ogier nie okłamał mnie ze skutkiem ubocznym. Kiedy mieliśmy już nazbierany zapas, ruszyliśmy do jego jaskini. Przy okazji obejrzałem sobie jego kolekcję roślinek, których praktycznie nie znałem. Z jego magazynu, mogłem się tylko pochwalić wiedzą na temat pokrzywy i jaskółczego ziela. Tak, moja wiedza do roślin była bardzo, ale to bardzo ograniczona, w końcu gdy nabawiłem się jakiejś rany, albo szedłem do medyka, który od razu się nią zajmował, albo sam czyściłem i dawałem jej możliwość samouleczenia.
- Zapamiętam – oznajmiłem. Teraz wiedziałem gdzie się udać, jeśli za bardzo zaszaleje. Dobrze mieć w stadzie medyka, samemu nie trzeba się przejmować ranami i innymi obrażeniami. - Widzę, że masz dość spore zbiory – zauważyłem i spojrzałem na ogiera, który dokładał do magazynu roślinę, którą zebraliśmy.
- Wszystko się może przydać – pokiwałem łbem. Po chwili wyszliśmy na zewnątrz, zbliżał się wieczór, słońce chyliło się ku zachodowi, robiło się coraz zimniej, a ja nabrałem ochoty na lot.
- Jeśli będę ranny, zajrzę do ciebie, albo zobaczymy się kiedy indziej – odparłem odwracając się do konia. Ten pokiwał łbem, pożegnaliśmy się, po czym rozłożyłem skrzydła i poleciałem do góry. Przyznam, że polubiłem Vanitasa. Nie było trzeba na chama wymyślać rozmów, aby się poznać. Wystarczyła cisza i wspólne spędzanie czasu, które bardzo mi odpowiadało, tym bardziej, że jeszcze nie do końca oswoiłem się z nowym miejscem.
- Zapamiętam – oznajmiłem. Teraz wiedziałem gdzie się udać, jeśli za bardzo zaszaleje. Dobrze mieć w stadzie medyka, samemu nie trzeba się przejmować ranami i innymi obrażeniami. - Widzę, że masz dość spore zbiory – zauważyłem i spojrzałem na ogiera, który dokładał do magazynu roślinę, którą zebraliśmy.
- Wszystko się może przydać – pokiwałem łbem. Po chwili wyszliśmy na zewnątrz, zbliżał się wieczór, słońce chyliło się ku zachodowi, robiło się coraz zimniej, a ja nabrałem ochoty na lot.
- Jeśli będę ranny, zajrzę do ciebie, albo zobaczymy się kiedy indziej – odparłem odwracając się do konia. Ten pokiwał łbem, pożegnaliśmy się, po czym rozłożyłem skrzydła i poleciałem do góry. Przyznam, że polubiłem Vanitasa. Nie było trzeba na chama wymyślać rozmów, aby się poznać. Wystarczyła cisza i wspólne spędzanie czasu, które bardzo mi odpowiadało, tym bardziej, że jeszcze nie do końca oswoiłem się z nowym miejscem.
<Vanitas?>
6 sie 2019
Od Shadowa Cd April (do April / Tom)
Historia o Amelie dała mi wiele pytań, a jedno najważniejsze: Co tam jest? April opowiadając
historię, aż zadrżała, widocznie rzeczywiście może być coś strasznego w tym
lesie. Nie chce naszej przywódczyni denerwować , więc lepiej jak tam nie pójdę. Gdy April wpatrywała
się we mnie od dłuższego czasu, przytaknąłem łbem i powiedziałem.
<April, Tom>
-Lepiej, aby nikt tam nie chodził, aczkolwiek lepiej poznać
ten teren przed ewentualną walką.- Uśmiechnąłem się na ten pomysł jednak April niestety pokiwała przecząco głową. Trudno, Las Zguby
jest zakazany. Poszliśmy dalej, oglądając dmuchawce, drzewa i inne rośliny.
Żadne z nas się nie odzywało, ja dalej pogrążony w myślach a April oglądała piękne widoki. Nagle usłyszałem skrzek Surma,
jednak go nie widziałam. Wyłonił się za linii drzew i wtedy zrozumiałem: zbliża się do nas wataha
wilków. Zarżałem, aby Surm poleciał po Toma.
-Jak to możliwe, że rozumiesz mowę swojego Orła, z innymi zwierzętami też rozmawiasz?- zapytała zdziwiona April.
-Nie, umiem tylko rozmawiać z Surmem, znamy się od bardzo dawna, ale to nie historia na dziś. Surm stwierdził, że wataha wilków zbliża się do stada, poprosiłem go, aby poleciał po Toma.- odpowiedziałem i ruszyłem galopem w stronę gór Eter, aby ocenić siły przeciwników. April zdziwiona i zdenerwowana ruszyła za mną. Schowaliśmy się w drzewach, aby zobaczyć ile jest wilków i czy sobie poradzimy. April chciała ruszyć od razu, jednak udało mi się ją zatrzymać.
-Poczekaj, najpierw oceń siły przeciwnika. Jeśli wilków jest dużo, mogą nas otoczyć i któreś z nas może zginąć, a tego nie chcemy.- odpowiedziałem
-Masz rację – odpowiedziała April- Ostatnio był tu jeden samotny wilk i sobie z nim poradziłam.- Dodała April a wtedy ja się zdziwiłem.
-Czemu nie powiedziałaś mi, zawsze bym ci pomógł, nigdy nie wiadomo czy za tym wilkiem nie idzie stado, a on nie jest przynętą.- April zasmuciła się moją odpowiedzią.
- Nie odbierałam tego w ten sposób.- Smutna April przyglądała mi się.
-Nie może nasza przywódczyni chodzić sama na walki, dobrze, że nic ci się nie stało.-odpowiedziałem karcąco jak do małego źrebaka. Wtem Surm usiadł na drzewie, a Tom przyleciał i stanął obok nas.
-Widziałem Surma, zaczął wkoło mnie latać i coś skrzeczeć, nie wiem, o co mu chodziło, ale nie widziałem przy nim ciebie i poleciałem za nim.- odpowiedział Tom.
-Nic mi nie jest, wysłałem Surma do ciebie, bo mamy watahę wilków, a nie chce narażać April na zagrożenie jak mi by się nie udało odeprzeć ich ataku, to duża wataha przynajmniej 10 osobników.-odpowiedziałem.- Potrzebujemy planu działania, bo nie możemy iść na żywioł z tak dużą grupą, co proponujecie?.- Dodałem jeszcze, po czym wpatrywałem się w Toma i April, aby usłyszeć najlepsze pomysły.
-Jak to możliwe, że rozumiesz mowę swojego Orła, z innymi zwierzętami też rozmawiasz?- zapytała zdziwiona April.
-Nie, umiem tylko rozmawiać z Surmem, znamy się od bardzo dawna, ale to nie historia na dziś. Surm stwierdził, że wataha wilków zbliża się do stada, poprosiłem go, aby poleciał po Toma.- odpowiedziałem i ruszyłem galopem w stronę gór Eter, aby ocenić siły przeciwników. April zdziwiona i zdenerwowana ruszyła za mną. Schowaliśmy się w drzewach, aby zobaczyć ile jest wilków i czy sobie poradzimy. April chciała ruszyć od razu, jednak udało mi się ją zatrzymać.
-Poczekaj, najpierw oceń siły przeciwnika. Jeśli wilków jest dużo, mogą nas otoczyć i któreś z nas może zginąć, a tego nie chcemy.- odpowiedziałem
-Masz rację – odpowiedziała April- Ostatnio był tu jeden samotny wilk i sobie z nim poradziłam.- Dodała April a wtedy ja się zdziwiłem.
-Czemu nie powiedziałaś mi, zawsze bym ci pomógł, nigdy nie wiadomo czy za tym wilkiem nie idzie stado, a on nie jest przynętą.- April zasmuciła się moją odpowiedzią.
- Nie odbierałam tego w ten sposób.- Smutna April przyglądała mi się.
-Nie może nasza przywódczyni chodzić sama na walki, dobrze, że nic ci się nie stało.-odpowiedziałem karcąco jak do małego źrebaka. Wtem Surm usiadł na drzewie, a Tom przyleciał i stanął obok nas.
-Widziałem Surma, zaczął wkoło mnie latać i coś skrzeczeć, nie wiem, o co mu chodziło, ale nie widziałem przy nim ciebie i poleciałem za nim.- odpowiedział Tom.
-Nic mi nie jest, wysłałem Surma do ciebie, bo mamy watahę wilków, a nie chce narażać April na zagrożenie jak mi by się nie udało odeprzeć ich ataku, to duża wataha przynajmniej 10 osobników.-odpowiedziałem.- Potrzebujemy planu działania, bo nie możemy iść na żywioł z tak dużą grupą, co proponujecie?.- Dodałem jeszcze, po czym wpatrywałem się w Toma i April, aby usłyszeć najlepsze pomysły.
<April, Tom>
Subskrybuj:
Posty (Atom)


