Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Hope. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Hope. Pokaż wszystkie posty

4 mar 2020

Od Hope cd. April do Laisreana

Czasem sobie myślisz, że nic cię nie powstrzyma. Jesteś pewny, że nikt cię nie pokona. Jesteś na wygranej pozycji. Cały świat pada ci do stóp, wystarczy jednak jedna osoba, wypełniona nienawiścią. Nienawiść do bardzo brzydka cecha, ale jaka przydatna. Mówi się, że ten, kto się kieruje nienawiścią, nigdy nie zazna spokoju i szczęścia. A jednak nienawiść prowadzi do zemsty, która czasem pozwala ukoić ból. Zabić czy zniszczyć kogoś, kto ci wyrządził wielką krzywdę; czujesz się spełniony. Sprawiedliwość nadeszła, sam ją wyznaczyłeś, więc czujesz się jak Pan. Jesteś panem swego życia. Co, jeśli zemsta nie przyniesie ukojenia, a nienawiść będzie rosnąć każdego dnia? Co zrobić? Mówią: pogódź się z tym, nic już tego, co utracone, nie przewróci. Jednak czy można spokojnie, z chwili na chwilę po prostu zapomnieć, kiedy serce jest wypełnione złością? A nawet jeśli wybaczymy, czy nienawiść nie powróci? Gdy zaczniesz wszystko wspominać i pewnego razu zobaczysz winnego, swego losu. Co zrobisz? Większości puszczają wodze. Śmieszne jest to, że mówi się, iż pójdą do piekła, za morderstwo. Ale czy zabijając tego kogoś, nie uratował innej osoby od śmierci lub zatracenia w nienawiść? Czy widzimy tylko to, co chcemy?
Patrzyłam na drzewo. Przed chwilą wbiegła na nie wiewiórka, dawniej moim odruchem byłby szybki skok i zabicie jej. Teraz niestety zostało mi tylko położenie łba na trawie i głośne westchnięcie. Gdybym utraciła wspomnienia, byłoby mi łatwiej? Może wtedy wspomnienia nie wracałyby każdej nocy, tęsknota za domem nie rosłaby każdego dnia, a ja czułabym się sobą. 
- Chyba czas o tym zapomnieć - mruknęłam sama do siebie, zamykając powoli oczy.
- Chciałabyś zapomnieć o czym? - usłyszałem znajomy głos. Momentalnie podniosłam łeb i zobaczyłam Laisreana. Wstałam, nie mając w sumie sił na spławienie go. Spławiłam wszystkich już wcześniej i co mi z tego przyszło?
- Nie miałeś czegoś zrobić? - zapytałam, nawiązując do poprzedniej rozmowy z April.

<Laisrean?>

11 sty 2020

Od Hope cd. April

Zapomniałam już, jak wyglądają konie z tego stada, w końcu dla mnie każdy wygląda tak samo. Wyleciał mi z głowy również fakt, że April miała moc uzdrawiania – to imponujące regenerować swoje rany i szybko wrócić do zdrowia. Obserwowałam, jak jej rana po prostu znika, a gdy klacz zadała mi pytanie, chciałam się zaśmiać.
- Też tak myślałam – jednak mój pysk pozostał bez wyrazu. Przez chwilę milczałyśmy, prawdopodobnie sądziła, że coś dodam, ale nie chciało mi się opowiadań, po co odeszłam i dlaczego wróciłam.
- Więc co cię tu sprowadza? Chcesz wrócić? - znowu przez chwilę milczałam, zastanawiając się nad odpowiedzią. Czy naprawdę chciałam tu znowu zostać? Wśród tych, których nie lubię? Których lubię tylko pod postacią ofiary do zjedzenia? Tak naprawdę, wyboru nie miałam, co innego mogłam ze sobą zrobić?
- Tak, jest na to szansa? - zapytałam spokojnie. Klacz pokiwała głową i się lekko uśmiechnęła.
- Ciesze się – skinęłam na to głową, gdyż ja się nie cieszyłam. Byłabym szczęśliwa, gdybym mogła wrócić do swojego prawdziwego życia. - Mogę zapytać, gdzie byłaś przez ten czas? - chciałam pokręcić głową, ale zamiast tego odpowiedziałam:
- Tu i tam, szlajałam się gdzie popadło.
Tak naprawdę odeszłam, aby znaleźć sposób, na powrót do prawdziwej postaci. Chciałam znaleźć tego szamana, albo chociaż moje stado, niestety nie odnalazłam nikogo, kompletnie. Jakby wszyscy się rozpłynęli, chociaż pewnie ruszyli na zachód. Może za jakiś czas i ja się tam wybiorę? - Gdzie reszta? - zmieniłam temat. 

April?

5 sty 2020

Od Hope

Zamknęłam oczy i znowu to sobie wyobraziłam. 

Biegnę przez las z niewiarygodną prędkością, ścigam swoją ofiarę, która jest równie szybka jak ja. Po chwili obok mnie pojawia się kolejne zwierzę, biegniemy razem, tak jak kiedyś. Omijamy drzewa, przeskakujemy rzeczki i razem dopadamy sarnę. Potem się zatrzymuję, podnoszę łeb i spoglądam na swego przyszłego męża.

Nigdy nie pozwolę odejść tym wspomnieniom, nie ważne ile czasu przetrwam w tym ciele, nawet jeśli mam tak żyć do końca swego istnienia, nigdy nie zapomnę swej miłości. Nigdy nie pozwolę sobie zapomnieć tego, kim na prawdę jestem i co mam w sercu, a mimo wszystko, w sercu dalej jestem drapieżnikiem - tylko w ciele ofiary.
Podniosłam się z ziemi i wyprostowałam gnaty. Przez chwilę stałam otumaniona, promienie słońca ledwo do mnie docierały przez las, w jakim się znajdowałam. Spojrzałam w górę, zobaczyłam błękitne niebo, a po chwili lecącego ptaka. Kolejny nudny koński dzień. Westchnęłam zrezygnowana i zniżyłam łeb, skubnęłam trochę trawy i zaczęłam ją przeżuwać. Miałam dość tej zieleniny, ale co zrobić, kiedy moje ciało nie przyjmuje mięsa? Rozprostowałam skrzydła i aby chodź trochę urozmaicić sobie ten dzień, postanowiłam wybrać się w góry. Stamtąd chciałam po prostu skoczyć i polatać wśród orłów. Skierowałam się do wyjścia z lasu, jednak coś mnie zatrzymało. Była to woń krwi, jako drapieżnik instynktownie ruszyłam w jej kierunku. Przez chwilę miałam wrażenie, że jestem pumą i właśnie zmierzam do swej kolacji - jakże ta myśl była mylna. Zamiast ofiary do pożarcia, zobaczyłam konia. Leżał na ziemi i miał zraniony bok, podeszłam do niego.
- Może pomóc? - zaoferowałam spokojnie.

<Ktoś?>

Odejście Caranthira oraz powrót Hope


Z przykrością informujemy o odejściu Caranthira ze stada z powodu braku czasu. Prosiłybyśmy jednak autorkę o skontaktowanie się z jedną z adminek jeżeli jest taka możliwość na discordzie, howrse bądź pocztą elektroniczną!


Yewrezz
13.11 | 7 lat | Koń ziemski | Wojownik | ---


Pragniemy także z radością ogłosić, że Hope powraca do stada! Witamy ciepło z powrotem! ^^

opaque-studios
19.02 | 13 lat | Wojowniczka | Pegaz | Pandemonium.


~ Administracja bloga Silver Moon 

15 sie 2019

Od Hope cd. Laisreana

Las Świetlików był dość ciekawym miejscem, jeśli znalazłeś dobre miejsce, mogłeś leżeć w cieniu cały dzień, a ja takie znalazłam. Między dwoma klonami leżałam na ziemi i skubałam powoli trawkę, czerpiąc garściami, z tego spokojnego dnia i co ważniejszego, cichego miejsca. Nowe stado zapowiadało się całkiem dobrze, przywódczyni i jej doradczyni były bardzo sympatyczne, tereny ładne i chociaż reszty członków jeszcze nie poznałam, było mi tu dobrze. Przynajmniej na razie. Położyłam łeb na trawie i westchnęłam. Nawet po tylu latach nie mogę zapomnieć o byciu drapieżnikiem, ostre pazury i zęby, gęste futro, skradanie się, wspinanie po drzewach… koń tego nie potrafi i jedyne, co mnie przekonuje do mojej postaci, to skrzydła. Tylko one dają mi jakąkolwiek satysfakcję z bycie roślinożercą, w końcu podbiłam niebiosa, ale jakim kosztem. Zamknęłam na chwilę oczy i pozwoliłam sobie usnąć na krótką chwilę. Obudził mnie szelest, ktoś się zbliżał. Znudzona faktem, że powinnam poznać nowe osoby, zmusiłam się do wstania, rozciągnęłam i zaczęłam jeść trawę. Dalej dziwnie smakowała i brakowało mi surowego mięsa, ale wiedziałam, że jako koń go nie tknę. Mimo wszystko żołądek nie był przystosowany do tego.
W końcu pojawił się przybysz. Był to ziemski koń, bułany w białe plamy o jasnej sierści. Wyglądał na miłego, spojrzałam na niego, a kiedy się odezwał…
O rany.
Patrzyłam na niego przez chwilę w osłupieniu, starając się ogarnąć sytuację. Czy on miał coś z językiem? Plątał mu się? Chyba nie chciałam znać prawdy, ale przecież nie mogłam się odwrócić, uderzyć go prostacko ogonem i odejść.
Owszem, mogłam.
- Cześć – odezwałam się wreszcie. - Hope – moja wypowiedź w porównaniu do niego wyglądała strasznie marnie, ale nie potrafiłem powiedzieć nic więcej; nie było potrzeby i dalej się zastanawiałam, czemu tak mówił, ale zapytanie się o to wprost było by niegrzeczne.
To co z tego.
- Pysk twój obcy zdaję mi się, czyś nowa w stadzie? - słuchając go, czułam się, jakbym była w innym świecie. Miałam ochotę się zaśmiać drwiąco, ale na moim pysku została obojętność. W końcu jako puma też miewałam dziwne sytuacje.
- Tak – przyznałam, miałam tylko nadzieje, że rozumiem o co się pyta. - A ty? - zapytałam i szykowałam się na kolejną, przedziwną wypowiedź.
- Owszem, me kopyta stąpają po tej ziemi pierwszy raz - pokiwałam głową i powoli zaczynałam się przyzwyczajać do jego dziwnej wymowy. Wtedy wpadła mi do głowy jedna myśl, dzięki której mogłam się dowiedzieć, czemu tak rozmawia.
- Jakie masz stanowisko?
- Trudzę się pisaniem wierszy, zatem w stadzie pełnię stanowisko poety.
I wszystko wyjaśnione.
Pokiwałam głową.
- Ja jestem wojownikiem - oznajmiłam spokojnie i powróciłam do jedzenia trawy.

<Laisrean? Wybacz jej myśli>

7 sie 2019

Wojowniczka, Hope

Powitajmy w stadzie nową klacz, wojowniczkę Hope! :) *aby przenieść się do formularza należy kliknąć imię konia*

opaque-studios
19.02 | 13 lat | Wojowniczka | Pegaz | Pandemonium.