Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Alicja. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Alicja. Pokaż wszystkie posty

26 sty 2020

Wygnanie Alicji!

Niestety z naszego stada zostaje wygnana Alicja. Autorka postaci mimo moich wiadomości nie napisała opowiadania ani też nie odzywała się do mnie. Jednak jeżeli kiedyś chciałaby wrócić, serdecznie zapraszamy!
 13.08 | 6 lat | Wojowniczka | Koń ziemski | Svarta
Upomnienia: 0

16 wrz 2019

Od Alicji CD. Vanitasa


- Cóż, stoisz właśnie na terenach stada Silver Moon. Zamieszkuje ono te tereny od trochę już dłuższego czasu - wytłumaczył mi ogier. - Jeśli chciałabyś wiedzieć więcej, mogę... zaprowadzić cię do przywódcy - dodał. 
Stałam jak wryta, nie wiedząc co zrobić. Dołączyć do stada, znowu? Czy miałabym gwarancję, że nie odrzuci mnie jak poprzednie? 
 - A myślisz, że przyjęłaby do stada kogoś takiego jak ja? - spytałam po chwili. 
Ogier lekko przechylił łeb.
 - Co masz na myśli, używając tego sformułowania? Jeśli masz czyste intencje i naprawdę chcesz tu dołączyć, to nie widzę żadnego problemu - stwierdził. - Wpierw jednak warto by było się przedstawić. Jestem Vanitas. Pełnię w stadzie rolę medyka, więc w razie wypadków służę pomocom. A jak brzmi twe imię?
 - Alicja - odparłam. - W takim razie, zaprowadzisz mnie do przywódczyni?
Vanitas zgodził się, więc ruszyłam za nim w nieznanym mi kierunku. Po drodze nie rozmawiałam z ogierem, bo byłam skupiona na obserwacji otoczenia. Szliśmy już dosyć długo, a byłam niemalże pewna, że tereny stada skrywają jeszcze więcej ciekawych miejsc.
W pewnym momencie, na pewnej ślicznej polanie pełnej kwiatów zauważyłam w oddali pewną jasną klacz, dosyć krępej budowy. Kiedy nas zobaczyła, podeszła bliżej i spojrzała na mnie z zainteresowaniem.
 - Któż to jest? - zapytała Vanitasa.
 - Przedstawiła się jako Alicja. - odparł ogier. - Chce się dowiedzieć czegoś o stadzie.
Wstrząsnęłam grzywą, odrobinę zdenerwowana, że ktoś mnie przedstawia, podczas gdy doskonale umiem zrobić to sama. Nie wiedziałam jednak zbytnio, co dodać, więc tylko pokiwałam głową, kiedy klacz - chyba przywódczyni - ponownie zwróciła na mnie oczy.
- A więc ja jestem April, a to jest stado Silver Moon, znajdujące się na terenach Seranii - zaczęła, po czym nagle przybrała nieco niepewny wyraz pyska. - A... Chciałabyś dołączyć?
Z początku chciałam zapytać, czy według niej jestem kompetentna, ale przypomniałam sobie co mówił Vanitas.
- Jeśli... Jeśli mogę - odparłam wreszcie, choć nadal miałam wątpliwości. Oni jeszcze nie poznali mnie z tej "ognistej" strony, według niektórych gorszej. Jeśli dowiedzą się, że mają w stadzie klacz, która potrafi w ciągu chwili spalić konia żywcem, czy pozwolą mi tu zostać? 
Z rozmyślań wyrwała mnie April, która bacznie mi się przyglądała.
- Wszystko w porządku? - zapytała. - Zdaje mi się, że się nad czymś wahasz.
Uniosłam łeb. Mam jej powiedzieć? No nic, prędzej czy później się dowie, więc może lepiej ostrzec ją od razu.
- Bo ja... Nie jestem zwykłym koniem - wyjaśniłam.
- Tak jak większość z nas - odparł Vanitas, który do tej pory stał cicho.
Wlepiłam w niego swe ślepia, nie do końca wiedząc, co ma na myśli.
- To znaczy? - spytałam.
- No cóż... Mamy swoje moce i szczególne umiejętności, niektórzy mają też odmienny wygląd...
- Naprawdę? - zdziwiłam się. - Czyli nie byłabym tutaj żadnym... Odmieńcem? 
- Każdy z nas jest inny, ale wszyscy jesteśmy jednym stadem - wyjaśniła przywódczyni. - Jeśli nie masz złych zamiarów, przyjmiemy cię bez względu na twoje inności.
Przymknęłam na chwilę oczy. Głos April był pełen spokoju i mądrości. 
- W moim poprzednim stadzie było trochę inaczej - powiedziałam.
Klacz zerknęła na mnie z pewnego rodzaju troską. 
- Tak czy inaczej, pora zapomnieć o przeszłości. Od teraz twoim stadem jest Silver Moon, więc powinnaś poznać tutejsze tereny.
Uśmiechnęłam się lekko. Tereny są tu cudowne, bez dwóch zdań. Chętnie więc zobaczyła bym je bardziej... Z bliska?
- Vanitas, jeśli nie masz nic do roboty, może oprowadziłbyś Alicję po Seranii? - spytała przywódczyni.

Vanitas, może April?

3 wrz 2019

Od Alicji do Vanitasa

Moje ciało drgnęło, czując nagłe ciepło oraz gryzące w chrapy powietrze. Kiedy otworzyłam oczy, chcąc zobaczyć źródło tej aury, od razu je zamknęłam, bo tak mocne światło nie działało na nie korzystnie po kilku godzinach ciemności. Zrozumiałam, że stoję w ogniu.
Chwila... Skąd wziął się tu ogień? Postanowiłam wyjść z jaskini, aby to sprawdzić. Kiedy już znalazłam się na zewnątrz, zamarłam w miejscu.
Cała łąka, niektóre drzewa i jaskinie stały w płomieniach. W jakiś sposób na naszych terenach musiał wzniecić się pożar. Uniosłam kopyto, zastanawiając się nad tą sytuacją. Dlaczego tak się stało?
Po chwili uświadomiłam sobie, że powinnam ratować resztę stada. Ruszyłam w kierunku innych jaskiń, jednak ku mojemu zdziwieniu, nigdzie nie zastałam żadnego konia. Każda jaskinia była pusta, po łące także nikt się nie szwędał.
Dopiero po zwiedzeniu wszystkich terenów zorientowałam się, że stado musiało zobaczyć ogień wcześniej i uciec. Wściekła kopnęłam leżący obok mnie patyk, a spod mojego kopyta poleciało parę iskier. Jak mogłam być taka głupia, aby im zaufać? Te konie nigdy mnie nie tolerowały, a i od mojej matki się odwrócili, kiedy dowiedzieli się, że jest w ciąży z samotnikiem z żywiołem ognia. Każdy członek naszego stada był zwykłym koniem ziemskim, nie posiadającym żadnych mocy. Nigdy nie mogłam zrozumieć, dlaczego już kiedy byłam źrebakiem każdy patrzył na mnie z nienawiścią, a moi rówieśnicy przez moje moce bali się ze mną bawić. Byłam intruzem w tym stadzie, nie powinnam była się w nim urodzić.
Zeskoczyłam ze skały i ruszyłam przed siebie cwałem. Chciałam jak najszybciej znaleźć się z dala od tych terenów i zapomnieć o stadzie, które zawsze wydawało mi się fałszywe, a dzisiaj to udowodniło. Musiałam znaleźć sobie nowy dom, lub po prostu zostać samotniczką...
Bo czy gdziekolwiek znajdzie się miejsce dla kogoś takiego jak ja?

~ dwa lata później ~

Nie wiedzieć czemu, byłam dzisiaj wyjątkowo zmęczona, pewnie przez ten upał. Zaczęłam więc szukać jakiejś rzeki czy choćby kałuży, aby się napić, ale wszystko wyschło od promieni słońca, które ostatnio grzały dość mocno.
Kłusowałam przez las, gdy nagle wyczułam wodę gdzieś w pobliżu. Zwolniłam do stępa i zatrzymałam się na chwilę, próbując zlokalizować wodopój. Kiedy udało mi się oszacować kierunek, ruszyłam tam, aby już po chwili ujrzeć piękne, choć niewielkie jeziorko z małym wodospadem. Stanęłam na brzegu, aby zaspokoić pragnienie. Woda miała dość dziwny smak, ale niezbyt się tym przyjmowałam.
Nagle usłyszałam szelest kawałek za mną. Uniosłam szyję i kątem oka dostrzegłam delikatny ruch między drzewami. Wciągnęłam powietrze w chrapy; zapach przypominał mi coś, co wcale nie kojarzyło mi się dobrze. Jeśli moje przeczucia się nie myliły, źródłem ruchu był jakiś koń.
Po chwili z tamtego miejsca wyłonił się siwy ogier. Położyłam uszy, gotowa na każdy jego ruch.

Vanitas?

1 wrz 2019

Wojowniczka, Alicja!

Witamy w stadzie kolejną klacz, wojowniczkę Alicję!

Twistyh-stock
 13.08 | 6 lat | Wojowniczka | Koń ziemski | Svarta